Live chat czy chatbot? Policz godziny, zanim wybierzesz

Wieczorne biurko w małym sklepie: laptop z oknem czatu, dzwonek recepcyjny i koralowy kubek

Masz w ręku taśmę i do połowy zaklejony karton, kiedy w rogu ekranu wyskakuje wiadomość: „Czy ten wkład pasuje do mojego ekspresu? Mam model z 2019 roku”. Odkładasz paczkę i szukasz w opisie listy pasujących modeli, a po kwadransie to samo, tylko z innym produktem i innym klientem. Wybór „live chat czy chatbot” zaczyna się właśnie przy tym stole, od pytania, kto ma odpisywać, kiedy Ty pakujesz, i które wiadomości naprawdę potrzebują człowieka.

Live chat działa, dopóki ktoś przy nim siedzi

Decyzję na czacie podejmie tylko człowiek. Kiedy klient chce zmienić kolor już po wysyłce albo pisze zły, bo kurier zostawił paczkę u sąsiada, potrzebuje kogoś, kto może mu coś obiecać i potem tego dotrzymać.

Kłopot zaczyna się przy zielonej kropce. Klient czyta ją dosłownie. Jeśli status pokazuje „online”, a Ty akurat stoisz przy drukarce etykiet, klient czeka czterdzieści minut na odpowiedź i ma prawo się irytować, bo przecież widział, że jesteś.

Po zamknięciu czat może zbierać wiadomości do odpowiedzi następnego dnia. To jest w porządku pod jednym warunkiem. Klient musi wiedzieć, kiedy się odezwiesz, a Ty musisz tego terminu pilnować, więc krótkie „odpiszemy jutro do 10:00” przy formularzu robi więcej niż sam formularz bez słowa wyjaśnienia.

Zanim zaplanujesz wieczorne dyżury, zajrzyj do skrzynki i historii czatu z ostatniego miesiąca. Własne dane powiedzą Ci tu więcej niż ogólne statystyki z internetu. Jeśli po 20:00 przychodzą dwie wiadomości w tygodniu, i to o rzeczy, które powinny stać w opisie produktu, wieczorny dyżur nic nie da i lepiej poświęcić ten czas na uzupełnienie opisów.

Live chat czy chatbot: najpierw policz godziny

Weźmy dyżur od 8 do 22 przez siedem dni w tygodniu. To 98 godzin. Przy przeciętnej normie 40 godzin tygodniowo, którą opisuje Państwowa Inspekcja Pracy w poradniku „Czas pracy”, wychodzi 2,45 etatu na jedno stanowisko przy czacie, zanim ktokolwiek pójdzie na urlop albo się rozchoruje.

W sklepie prowadzonym w pojedynkę albo we dwoje te godziny bierzesz z własnego dnia. Jeśli masz pracownika, który odpisuje między innymi zadaniami, licz tylko czas, który naprawdę idzie na czat, i dolicz program do czatu.

Po drugiej stronie rachunku stoi bot. On też kosztuje, poza abonamentem także Twój czas. Ktoś musi czytać rozmowy, poprawiać dane i odpisywać na kontakty zebrane w nocy, a w małym sklepie tym kimś jesteś Ty, zwykle wieczorem, po spakowaniu ostatniej paczki.

Czy chatbot jest płatny?

Chatbot AI, który zna Twój katalog i odpowiada na pytania o konkretne produkty, kosztuje. Sposób rozliczenia zależy od dostawcy. Jedni biorą stały abonament, inni liczą rozmowy albo wiadomości i po przekroczeniu limitu dopłacasz. Zanim cokolwiek podpiszesz, sprawdź w cenniku, co się stanie w grudniu, kiedy pytań przybywa.

CartBot jest usługą prowadzoną. Abonament zaczyna się od 50 zł netto miesięcznie i obejmuje wdrożenie oraz prowadzenie bota, a konkretna kwota zależy od katalogu i ruchu w sklepie, więc przy dużym sklepie będzie wyższa. Wycenę przygotowujemy w ciągu 24 godzin.

Co bot załatwi sam

Bot podpięty pod katalog szuka produktów i odpowiada na pytania o cechy, które są w opisie. Wróćmy do wkładu do ekspresu. Jeśli na karcie stoi lista pasujących modeli, bot ma się na czym oprzeć i odpowie także o 23:00 w niedzielę. Gdy listy brakuje, powinien powiedzieć wprost, że nie ma tej informacji, i poprosić o kontakt.

Dobrze ustawiony bot ma w instrukcjach zakaz zgadywania parametrów. To zmniejsza ryzyko pomyłki, ale go nie usuwa, dlatego przez pierwsze tygodnie czytaj rozmowy codziennie.

Przy reklamacji bot może spisać, co się stało, i zebrać kontakt do klienta. Decyzja o wymianie albo zwrocie pieniędzy należy do człowieka i dobrze jest wpisać to w zasady bota, zanim porozmawia z pierwszym klientem.

Kiedy klient powinien trafić do człowieka?

Zawsze wtedy, gdy rozmowa wymaga decyzji albo wiedzy spoza danych sklepu, czyli w sytuacjach takich jak te:

  • Reklamacja, zwrot pieniędzy albo spór o to, kto zapłaci za odesłanie paczki.
  • Personalizacja albo dwadzieścia sztuk naraz.
  • Pytanie, na które nie ma odpowiedzi w opisie produktu ani w zasadach, które bot dostał przy wdrożeniu.
  • Zdenerwowany klient.
  • Prośba o rozmowę z człowiekiem, nawet jeśli bot zna odpowiedź.

Przekazanie rozmowy w dzień i w nocy

Kiedy siedzisz przy komputerze, w CartBocie przejmujesz rozmowę w panelu jednym kliknięciem, razem z całą historią, a bot przestaje odpowiadać. Klient nie musi opowiadać wszystkiego od nowa.

O 23:00 przy komputerze raczej nikt nie siedzi. Wtedy bot zbiera kontakt i mówi, kiedy ktoś się odezwie, a ta informacja musi zgadzać się z Twoim grafikiem. Jeśli wiesz, że do panelu siadasz w poniedziałek rano, niech bot napisze „odpiszemy w poniedziałek do południa” zamiast mglistego „wkrótce”.

Jak sprawdzić to u siebie w tydzień

Odegraj jedną rozmowę sam. Napisz do bota jak klient z reklamacją, poproś o człowieka i zobacz, co dostajesz w odpowiedzi. Potem wejdź do panelu i sprawdź, czy z historii rozumiesz sprawę bez dopytywania.

Na próbę podziel pracę. Pytania o dostawę i zwroty bierze bot, a dobór nietypowych produktów zostaje przy Tobie. Po tygodniu albo dwóch przeczytaj rozmowy. Policz, ile spraw bot zamknął poprawnie i w ilu klient na próżno prosił o pomoc, bo z tych dwóch liczb zobaczysz, czy bot odciąża Cię przy pakowaniu, czy tylko przesuwa pracę na wieczór.

Sprawdź CartBota w swoim sklepie

Wycena w 24 h. Bez zobowiązań i bez karty.